Opublikowano:

Logika lokalności. Polski i norweski współczesny design. Wystawa.

Lubię być.

Uwielbiam „bywać” w galeriach sztuki, szczególnie lubię Międzynarodowe Centrum Kultury, które mieści się w samym centrum mojego ukochanego Krakowa. Dlatego nigdy nie odpuszczę sobie, jeśli jest tam jakaś ciekawa wystawa, która nie tylko może mnie zainspirować, ale też ucieszyć oko.

Poza tym bardzo lubię współczesny design i sam tytuł wystawy mnie zaintrygował. Nie tylko jako projektantkę, ale też fankę polskiego wzornictwa.

Z największą przyjemnością wybrałam się na wystawę „logika lokalności”, wierzę, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie, mimo postępującej unifikacji, wciąż istotne pozostają lokalne różnice: odmienne zasoby naturalne i kulturowe, swoisty krajobraz i specyficzny klimat, miejscowa obyczajowość, a także właściwa danemu miejscu tradycja i poczucie tożsamości. Czerpiąc inspirację z tradycji, regionalnych form, wzorów, odkrywamy na nowo już zapomniane techniki rzemiosła i przy udziale nowych technologii, tworzymy zupełnie nowe rzeczy, czerpiąc z kultury i historii, pozostając w harmonii z lokalnym otoczeniem. Sama na co dzień staram się właśnie w moje pracy wdrażać tą filozofię i nią zarażać innych twórców.

Na wystawie można było podziwiać blisko sto prac polskich i norweskich artystów, którzy starają się w swoich projektach łączyć rodzimą, lokalną tradycję warsztatową z ideą zrównoważonego rozwoju. Bardzo mi się podoba taka filozofia tworzenia, szczególnie w projektach polskiej marki: Brokat, tworzącej biżuterię z „czarnego złota” czyli węgla. Nazwa pracowni to transformacja pierwszych sylab imion założycielek marki (Bogna, Roma) oraz nazwy miasta, w którym żyją i pracują – Katowic. Ich połączenie tworzy słowo bro.Kat. Jak piszą sami twórcy : „tworząc biżuterię z węgla kamiennego, mamy na względzie nie tylko jej walory estetyczne, ale też tożsamość przedmiotu, stąd też świadomy wybór materiału jakim jest charakterystyczny dla Śląska węgiel”
  Tak właśnie ich biżuteria prezentowała się na wystawie.

Inne „eksponaty”, które mi się spodobały prezentuje poniżej:

 

 

 

 

 

 

 

 

Zagłębiając się w genezę designu, jako współczesnej dziedziny projektowania należy szukać zarówno w rewolucji przemysłowej, rozwoju produkcji masowej jak i tradycyjnym rękodziele. Są to na pierwszy rzut oka zupełnie przeciwstawne sposoby „wytwórczości”, ale wraz z nowymi technologiami ściśle się przeplatają. Co pewien czas począwszy od Arts and Crafts, przez cały XX wiek właśnie w rękodziele upatrywano ożywczego źródła inspiracji, było ono też alternatywą dla przemysłowej monotonni i standaryzacji. Dziś ponownie dostrzegamy potencjał rzemiosła. Designerzy poznają techniki: snycerki, garncarstwa, wikliniarstwa, uczą warsztatu stolarskiego, szacunku do materiału, to wszystko inspiruję i podsuwa nowe rozwiązania stylistyczne.

Sama w swoich projektach łączę nowoczesną technologię z rękodziełem, moje torebki są wyposażone w lokalizator, a moja poduszka facet idealne w oprogramowanie, dokładnie aplikację, która dosłownie przemawia „językiem miłości” czyli po prostu mówi Ci po angielsku, polsku i francusku, że Cię kocha, że „jesteś piękna ,ponętna i szczuplutka moja malutka”.

 

Na ostatnim zdjęciu możemy podziwiać piękne rękawiczki „Mitenki” Data XIX wiek, jest to dla mnie doskonały przykład, jak dużo współczesny design czerpie z dawnego wzornictwa, akurat te rękawiczki znajdują się na co dzień w zbiorach muzealnych i to właśnie te zbiory często są źródłem inspiracji. Para robionych na drutach mitenek z tak zwanym motywem piwonii jest dobrym przykładem potencjału, który tkwi we wzorze, rękawiczki są bogate w ornamenty, zawierają motywy chętnie wykorzystywane współcześnie przez projektantów: malowane na drewnianych skrzyniach czy rzeźbione w kuflach piwa itd. Dlatego uważam, iż muzeum i wszelkiego rodzaju wystawy są niesamowitym źródłem inspiracji i świeżego oddechu dla chłonnego umysłu projektanta.

Duże wrażenie sprawił na mnie też projekt kocy Naturpledd, zaprojektowany przez Kristine Five Malvaer z wełny. Krisine przy tworzeniu wzoru inspirowała się samą wełnianą nicią i technikami, które można zastosować do tworzenia z niej czegoś dekoracyjnego i funkcjonalnego, zwijanie motka, tkanie, plecenie i robienie na drutach otrzymało swój graficzny wyraz.

Wystawa bardzo mi się podobała i mam nadzieję, że również Wam spodoba moja relacja, jeżeli ktoś akurat nie mógł jej podziwiać w Krakowie to mógł ją przynajmniej „zobaczyć moimi oczami”.

Pozdrawiam serdecznie Izabela

PS Więcej można poczytać bezpośrednio na stronie MCK http://mck.krakow.pl/wystawy/logika-lokalnosci-norweski-i-polski-wspolczesny-design